Chciałabym, abyś wiedział
że cieszę się z twojego szczęścia
życzę wszystkiego najlepszego wam obojgu
ta starsza wersja mnie
czy ona jest zboczona tak jak ja?
czy zrobiłaby ci laskę w teatrze?
czy mówi elokwentnie i czy zgodziłaby się mieć twoje dziecko?
jestem pewna, że byłaby świetną matką
Bo miłość, którą stworzyliśmy nie pozwoliła ci, abyś się otworzył
I za każdym razem, kiedy wypowiadasz jej imię czy ona wie jak mi mówiłeś
Że mógłbyś mnie tulić do śmierci, do śmierci
A przecież ciągle żyjesz
Refren:
i jestem tu, aby ci przypomnieć
o bałaganie jaki zostawiłeś kiedy odszedłeś,
to nie w porządku tak mi zaprzeczać
o krzyżu, który noszę, który mi dałeś
powinieneś wiedzieć
Z tobą wszystko świetnie, sprawy wyglądają spokojnie
Ze mną raczej nie jest tak dobrze
Pomyślałam, że powinieneś wiedzieć
Czy już o mnie zapomniałeś Panie Fałszywość?
Nienawidzę wkurzać cię w środku obiadu
Ale to było jak uderzenie w twarz,
tak szybko zostałam zastąpiona i czy myślisz o mnie,
kiedy ją pieprzysz?
Refren
Bo żarcik, z którym spałeś w łóżku to byłam ja i nie zniknę,
kiedy zamkniesz oczy
I wiesz o tym
I za każdym razem, kiedy wbijam pazury w czyjeś plecy
mam nadzieję, że to czujesz...czy to czujesz?
Refren
Marzenia, pragnienia.
O zachłanność nie posądzaj mnie.
Nie jestem bez skazy,
Ani tez nie jestem aż tak zła.
Nie proszę o wiele,
Wystarcza mi to, co mam.
Niewiele, czego pragnę, to byś miłość mi dał.
Niewiele tak od ciebie chcę,
Niewiele mogę w zamian dać.
Lecz tylko wspomnij czasem mnie,
Gdy będziesz coś na zbyciu miał.
I chwile zwątpienia, że nie zdarzy się nic.
Marzenia, złudzenia.
Może musi tak być.
Kim jestem dla ciebie,
Kim dla mnie jesteś ty?
I czekam, i szukam, choć nadzieję mi daj.
Nie proszę cię o żaden cud,
Dla innych zostaw jeszcze coś.
Jeśli byś tak czasem mógł,
Łaskawiej spojrzeć na mój los
mój los, mój los, mój los, mój los.
Niewiele tak od ciebie chcę,
Niewiele mogę w zamian dać.
Lecz wspomnij tylko czasem mnie,
Gdy będziesz coś na zbyciu miał.
Nie proszę cię o żaden cud,
Dla innych zostaw jeszcze coś.
Lecz jeśli byś tak czasem mógł,
Łaskawiej spojrzeć na mój los.
Nie dopitej kawy, czarny smak,
Kiedy rano biegniesz, zdobyć świat,
Wątpliwości cienie, gdzieś na dnie,
Czy naprawdę musisz, wszystko mieć?
Pod namiotem nieba, cuda skryte są,
Lecz nie tam gdzie szukasz ich,
Przydymione szyby, wielkich miast,
A za nimi ludzie, i ich strach,
Że nie zdążą dzisiaj, wejść na szczyt,
Czy naprawdę chcesz być, jednym z nich?
Proste są pytania, lepiej nie bać się,
Odpowiedzi szukać swej.
Ref.:
Tak wiele jest dróg,
Ukrytych tam gdzie,
Gdzie nie widzisz nic.
Tak wiele masz szans,
Więc pod prąd sam idź
Choć nie łatwo bo.
Tak wiele jest dróg,
Ukrytych tam gdzie,
Gdzie nie dotarł nikt.
Tak wiele masz szans,
Więc pod prąd sam idź,
Choć nie łatwe to.
Mamy tyle szcześcia ile w nas,
Siły by uwierzyć, jeszcze raz,
W każdy dzień od nowa, każdą noc,
Darowaną z nikąd, życia moc,
Gdzieś na drugim końcu,wszystkich naszych spraw,
Czeka już odpowiedź, sprawdź...
Tak wiele jest dróg,
Ukrytych tam gdzie,
Gdzie nie widzisz nic.
Tak wiele masz szans,
Więc pod prąd sam idź,
Choć nie łatwo bo.
Tak wiele jest dróg,
ukrytych tam, gdzie,
Gdzie nie dotarł nikt.
Tak wiele masz szans,
Więc pod prąd sam idź,
Choć nie łatwe to.
Tak wiele jest dróg,
Ukrytych tam gdzie,
Gdzie nie widzisz nic.
Tak wiele masz szans,
Więc pod prąd sam idź,
Choć nie łatwo bo.
Tak wiele jest dróg,
ukrytych tam, gdzie,
Gdzie nie dotarł nikt.
Tak wiele masz szans,
Więc pod prąd sam idź,
Choć nie łatwe to.